Po wejściu do domu przeszukałam w nim chyba każdy kąt, wysprzątałam za lodówką, piecem i pralką. Znalazłam jednego pająka nie był duży ani włochaty. Najprawdopodobniej był to cupboard spider. Nie jest groźny. Oczywiście były też inne pająki ale zwykłe z chudymi nogami dokładnie takie jak w Polsce. Uważać trzeba natomiast na red backa jego ukąszenie może stanowić zagrożenie. W zasadzie nie widziałam innych stworów. Jest przedsionek zimy i część z tych stworzeń, jak węże ponoć zapada w sen. W każdym oknie są moskitiery, także drzwi są podwójne jedna część to krata z moskitierą. Ponoć latem i tak najgorsze są muchy i te moskitiery to głównie ochrona przed nimi. Jak jakiegoś stwora spotkam to napiszę.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Pekin i pora do domu
Rankiem wyruszyliśmy na tutejszą stację. Wyjechaliśmy wcześnie, choć nie tak wcześnie jak w Szanghaju. Chyba oswoiliśmy się już z tutejszym ...
-
Przygoda rozpoczęła się, jak już wcześniej napisałam, z drobnym poślizgiem. Spóźnienie na pociąg do Warszawy poskutkowało chwilą stresu. Do ...
-
Kolejna przygoda przez duże PRZY to wyprawa do Chin. Mam uczucia co najmniej mieszane ;) ale co tam. Nie wiem czy będę miała dostęp ale jeśl...
-
Pierwszy challenge zaliczony, czyli śniadanie. Było mnóstwo typowo chińskich potraw, ale znalazły się też bardziej europejskie propozycje, t...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz