Marcin miał dzisiaj wolne popołudnie, więc po śniadaniu postanowiłam po prostu wybrać się na spacer. Tak bez planu – wokół jeziora, wzdłuż kanałów i pomiędzy kolejnymi zbiornikami.
Tłumów nie było. Gorąco jak diabli, ale dzięki temu mogłam spokojnie poobserwować ludzi. Jedni ćwiczyli, wykorzystując do tego drzewa, inni grali na różnych instrumentach, jeszcze inni śpiewali. Był nawet pan zbierający w jeziorze jakieś korzonki. I tak sobie szłam przed siebie.
Spacer był bardzo ciekawy. Z jednej strony industrialny krajobraz, z drugiej – przyroda, która świetnie z nim współgrała. Upał dawał mi jednak mocno w kość. W końcu zorientowałam się, że czas nieubłaganie leci i muszę wracać do hotelu.
Postanowiliśmy wybrać się na pewną nowość – podwieszaną kolejkę Sky Train. Trafienie do niej wcale nie było łatwe, ponieważ zarówno ChatGPT, jak i Google zmyślały niemożebnie. W końcu się poddaliśmy i, korzystając z translatora, zapytaliśmy o drogę przechodzącą parę. To właśnie dzięki nim udało nam się zlokalizować stację. Okazało się jednak, że nie byliśmy we właściwym miejscu i musieliśmy jeszcze do niej dojechać. Była naprawdę daleko.
Kiedy patrzy się na tę kolejkę z zewnątrz, ma się wrażenie, jakby tramwaj jechał do góry nogami. Ciekawym rozwiązaniem są przeszklone fragmenty podłogi, dzięki którym można spojrzeć w dół. Same widoki może nie powalają, ale za to dobrze widać, jak intensywnie rozbudowuje się miasto. Trasa ma około 10 kilometrów i prowadzi od wzgórza do wzgórza. Myślę, że za kilka lat będzie to naprawdę ciekawa atrakcja turystyczna i kolejny środek transportu.
A dzień kończymy tak :)

















































